poniedziałek, 13 czerwca 2016

Cud, miód, MALINA!

26 marca 2016 roku na świat przyszedł ktoś bardzo wyjątkowy. Ktoś, kto spełnił moje marzenie i ktoś, kto wraz ze mną będzie realizował kolejne. Ktoś, bez kogo już nie wyobrażam sobie życia, ktoś kto z dnia na dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że to najlepsza decyzja którą samodzielnie podjęłam. Ktoś, kto co rano budzi mnie swoim długim jęzorkiem, ktoś, kto cały czas próbuje przekonać do siebie Dinusia, ktoś, kto kocha rozrabiać i ściągać obrusy ze stołów. Ktoś, kto wywraca moje życie do góry nogami.Daenerys, czyli rodowodowo Lola Marshall Dogs z hodowli Pana Stanisława Orła. Moja MatkaSmoków, księżniczka, najcudowniejsza suka tego świata. Wczoraj (12.06) minęły równiutkie 4 tygodnie jak młoda jest ze mną. Mogę już troszkę napisać na temat jej charakteru, osobowości.. 
Ci, którzy wiedzieli, że planuję malinkę, wiedzą dobrze że Dyniek będzie najwięcej kroczków robiła po obidjensowym ringu. Po tych 4 tygodniach mogę śmiało powiedzieć, że jest genialna i pasuje mi pod każdym względem.
 


Szybko się uczy, potrafi skupić się na pracy nie ma problemu z rozproszeniami. Kiedy pada hasło "zaczynamy" młoda nastawia uszka i nic po za mną dla niej nie istnieje. Jest niezależna, jednocześnie będąc bardzo zależną ode mnie. Nie lubi kiedy znikam jej z oczu, przez co mamy jeszcze drobne problemy z klatkowaniem ale jest o niebo lepiej od tego co było na początku. Na spacerach sama naturalnie się pilnuje, ma (nie chwaląc się :D ) zajebiste przywołanie. Uwielbia aportować. Trzyma naturalnie kontakt, słucha (co jest fajną odmianę po Dinie który bardziej reagował na mowę ciała), filtruje informacje i wyciąga wnioski. Jest odważna i pewna siebie co jest dla mnie ogromnie ważne, czasem wręcz za bardzo wierzy w swoje możliwości i umiejętności :D jest straszną panikarą i genialną aktorkę.. Miałyśmy już sytuację, kiedy potknęła się, źle stanęła i nagle rozległ się przeokropny pisk..Jakby co najmniej łapka miała odpaść. Oczywiście dziewczynek wepchał się na rączki. Pojechałyśmy do weterynarza, w poczekalni był piesek i w tym momencie łapka jakby ozdrowiała, ożyła, w każdym bądź razie na pewno nie bolała xD ale to nie wszystko, bo po obmacaniu łapeczki, wyjściu z gabinetu młoda chciała na rączki. Ja nie wzruszona jej zachowaniem dalej rozmawiałam z weterynarzem.. a po wyjściu na dwór co? Łapka w górze i na rączki.. Tylko, że ten no... to nie była ta łapka :P Mała manipulantka z tej mojej malineczki. Rzecz jasna obie łapki żyją i mają się dobrze. 

Daenerys jest mega żarłokiem.. zje wszystko co się jej da pod pysk. Nie ma dla niej rzeczy nie jadalnych, nie smacznych. Uwielbia pracować na żarcie i zrobi za nie wszystko. Równie wielka miłością obdarzyła piłeczki, jedną piłeczkę - tenisową :) W tym momencie bez problemu przechodzi z zabawki na żarcie i odwrotnie, pracuje na nagrodę odłożoną, zostaje w pozycji.. Teraz pracujemy nad poskromieniem dzikich emocji, które każą głupeczce drzeć japkę przy ćwiczeniach które najbardziej lubi. :) 
Jest odporna na strzały, wybuchy, grzmoty, huki, śmiechy, krzyki, piski, szczeki.. W niedzielę 5 czerwca byłyśmy na festynie z okazji dnia dziecka. Młoda wzięła przykład ze starszego brata i zasnęła koło niego w namiocie :) 
Jest moim idealnym pieskiem. Nie ważne jest to ile osiągniemy, bo prawdziwym osiągnięciem jest ona, jej obecność w moim życiu. Dzięki temu psu, pewna część mnie odżyła, po tym jak Dinuś przeszedł na zasłużoną emeryturkę :)





5 komentarzy:

  1. Zapowiada się świetna malina <3. Super,że idziecie w stronę obi. Tak sobie myślę, że przy tej rasie łatwiej jest w takich sportach, jeśli chodzi o współpracę z psem na odpowiednim poziomie emocji. Będę Was śledzić i mam nadzieję, że będziesz pisać jak najczęściej! Strasznie mało ludzi pisze o szczeniakach, wychowaniu. Nie wiem z czego to wynika, może naprawdę maluch pochłania cały czas :D.
    A jak radzisz sobie z ogarnięciem dwójki jednocześnie? Zostawiasz czasami Dina w domu żeby skupić się w 100% na takich sprawach jak przywołanie itp.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Dino z powodu lęku separacyjnego jeździ codziennie do babci i odbieram go po 16 także po szkole mam pare godzinek, żeby wziąć młodą porobić coś konkretnego, skupić się całkowicie na niej. Z ogarnięciem dwójki jest o tyle ciężko, że są sytuacje gdzie coś się wydarzy znaczącego, młoda się czegoś wystraszy itp. i wtedy wolałabym mieć jedną rękę więcej. Dino jak to Dino nic mu nie straszne i jak czołg ciągnie do przodu(ma to swoje plusy, uczy młodą żeby takie sytuacje miała w poważaniu). W domu jest luz, Dino pare razy młodą skorygował - tyle. Hmm szczerze powiedziawszy odnośnie tej rasy łatwiejszej pod coś konkretnego na razie nie chce się wypowiadać. Niech młoda podrośnie wtedy z perspektywy czasu napiszę pare słów o tym, swoją drogą dobry pomysł na notkę ;)

      Usuń
  2. Przede wszystkim mała ma cudowne imię! :D

    Ostatnimi czasy zaczęły mnie interesować maliny, wiec ciekawa jestem co z niej wyrośnie :D
    Powodzenia życzę i będę Was śledzic na bieżąco :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Myśląc (baaardzo) przyszłościowo, zastanawiam się od ładnych paru lat nad odpowiednią rasą psa dla mnie. Razem ze zmianą tego, co chciałabym z psem robić, moja pula ras się powiększa.
    Maliny są super, maliny są piękne, maliny są szalone! :D
    Pisz o niej dużo, bo mała wydaje się bardzo interesującym i pojętnym stworkiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się na fajnego psiaka :D. Kiba jak była w jej wieku też kombinowała jak mogła, żebym tylko ją wzięła na rączki, czasami po przejściu kilku metrów udawała, że jest taaaaaka zmęczona i podskakiwała mi pod nogami równocześnie szturchając nochalem, co znaczyło tylko jedno. A teraz jej się całkowicie odmieniło i nie lubi być podnoszona :P.

    OdpowiedzUsuń